czwartek, 7 stycznia 2016

Kubuś Puchatek Dzień po imprezie. ( Parodia Kubusia Puchatka.)

UWAGA!!! Ten post pisany jest w celach humorystycznych i nie ma na celu nikogo obrazić ani urazić uczuć religijnych itd.


Stumilowy las

Kubuś Puchatek obudził się ze strasznym bólem głowy.
- Oj jak mnie głowa boli!- Jęknął miś.
Wstał powoli z podłogi w salonie na której nie wiadomo dlaczego leżał. Rozejrzał się po swoim domku wszędzie był okropny bałagan. Miś zaczął chodzić po domku żeby przypomnieć sobie co działo się wczoraj wieczorem. W końcu usiadł na krześle. Spojrzał jeszcze raz na swoje mieszkanie. Pourywane firanki, wybite okno, połamane krzesła i stół, przewrócona kanapa, powywracane doniczki z kwiatami. Wszędzie leżały niedopałki papierosów i  butelki po wysokoprocentowym miodzie pitnym.
- Matko co tu się działo?- Jęknął miś wstając z jedynego nadającego się do użytku krzesła.
Kubuś poszedł powoli do łazienki. Gy wszedł do środka złapał się za bolącą głowę.
- O Kurde! Ale syf!- Krzyknął.
Zamknął oczy, ponieważ myślał że to sen. Jednak gdy je otworzył  ze smutkiem stwierdził że cały ten bałagan jest prawdziwy.
Prysznic był zdemolowany, wybita szyba w drzwiach i urwana słuchawka. Umywalka leżała w kawałkach na podłodze, a sedes był cały w wymiocinach. Kubuś z obrzydzeniem załatwił swoją potrzebę i wybiegł z łazienki. Poszedł do kuchni żeby umyć łapki. Tak jak się spodziewał wszędzie były porozrzucane brudne naczynia, po podłodze turlały się puste butelki po miodzie pitnym. Wszędzie leżało pełno niedopałków papierosów. Kubuś umył łapki i spojrzał na okno i odetchnął z ulgą jego mała domowa farma ziół stała nietknięta. No prawie.W doniczce z bazylią ktoś zgasił papierosa. To strasznie rozzłościło misia.  Kto śmiał niszczyć jego ukochaną Bazylię. Kubuś otworzył lodówkę. Nie było tam nic oprócz jagód i coli. Zjadł całą miseczkę jagód i popił colą. Wszedł do sypialni. Przynajmniej tam było czysto. podszedł do szafy i zmienił ubranie. Podszedł do łóżka i wyciągną z pod poduszki pistolet i z wściekłością powiedział.
- Ten kto zgasił tego peta w mojej bazylii zapłaci mi za to!
Puchatek wyszedł przed domek. Na wycieraczce ubrudzonej ( chyba ) błotem znalazł karteczkę na której ktoś niewyraźnie napisał ołówkiem.
- Fajnie było cześć!- Przeczytał Kubuś.- Co to ma być?- Pomyślał Kubuś.
Nikt nie podpisał karteczki co jeszcze bardziej rozzłościło misia. Schował karteczkę i poszedł do Tygryska.
Gdy dotarł na miejsce zobaczył jak dwa szare psy ubrane w garnitury próbowały wejść do środka. Kubusia nie zbyt to obchodziło. Wiedział że jeśli była u niego impreza to Tygrysek był na niej na pewno. Podszedł do dwóch psów któży okazali się być rosjanami.
- Z drogi!- Krzyknął Kubuś.
- Co? Won stąd grubasie!- Krzyknął jeden z psów.
Kubusia krew zalała jakiś ruski pies nazwał go grubasem. Miś wyciągnął pistolet i strzelił psu który nazwał go  'grubasem' prosto w głowę.
- Jestem puszysty!- Krzykną Kubuś strzelając do drugiego psa.
Nagle drzwi otworzyły się i na podwórko wyskoczył Tygrysek jak zwykle naćpany kokainą którą produkował w piwnicy ,a potem  sprzedawał na mieście.
- O kurka! Stary coś ty zrobił najlepszego?! Co ja z nimi teraz zrobię?!- Krzyczał Tygrysek podskakując na ogonie.
- No bo ten kundel nazwał mnie GRUBASEM a ja jestem PUSZYSTY.- Powiedział dumnie Miś.
- No dobra co ja mam z nimi zrobić? Oni są z ruskiej mafii.- Powiedział nieco spokojniej Tygrys.
- A oglądałeś ten serial? No jak on miał...- Powiedział Puchatek.
- Breaking bad?
- O no ten.
Tygrys podskoczył zzachwytu.
- O Kurka to jest plan!.- Krzyknął Tygrys.
Puchatek pomógł Tygrysowi wciągnąć zwłoki do piwnicy gdzie Tygrysek miał swoje laboratorium. Wrzucili ciała do dużej specjalnej balii. Nałożyli kombinezony ochronne i maski przeciwgazowe. I zalali ciała kilkoma dużymi butelkami kwasu. Wyszli z piwnicy i rozebrali się z ubrania ochronnego. Poszli do salonu i usiedli przy stole na którym stała duża torba kokainy, dwie działki narkotyku i duża butelka wysokoprocentowego miodu pitnego. Tygrysek wciągnął kreskę koki. Puchatek chwycił butelkę i upił duży łyk.
- Dobra co chciałeś?- Zapytał Tygrysek.- Główka boli po bibie?
- Boli, a tak w ogóle to co się wczoraj działo?- Zapytał Kubuś.
- No jak zwykle rozpierducha.- Powiedział obojętnie Tygrysek.
- No wiem...
- Ha a następna impreza u Królika. Może da trochę tego wina marchewkowego.- Zawołał wesoło Tygrysek.
- Ta... A kto palił fajki w kuchni?- Zapytał Kubuś.
- Wszyscy, a co?
- No bo jakaś menda zgasiła peta w mojej bazylii.- Powiedział Kubuś uderzając łapką w stół.
- A jaka to była fajka?- Zapytał Tygrysek.
-Marlboro.
- Marlboro. hmm... To tylko Krzyś miał ostatniego Maloborka.- Odparł Tygrys.
- Krzyś na pewno?
- Tak na 100%
- Nie no za go zatłukę!- Wrzasną Kubuś wstając z krzesła i ruszając w stronę drzwi.
- Ej tylko nie mów mu że to ja ci powiedziałem.!- Zawołał Tygrysek, bardzo zależało mu na dobrych stosunkach z Krzysiem, ponieważ kupował największe ilości kokainy w całym Stumilowym lesie.
- Spoko.
- Dzięki za tamtych dwóch!- Krzyknął Tygrys.
- Nie ma sprawy. Cześć.
Kubuś wybiegł z domku Tygrysa i czym prędzej pobiegł do Krzysia. Staną przed jego drzwiami i zaczął walić pięścią w drzwi.
- Otwieraj gnoju!- Wrzasnął miś.
Krzyś otworzył drzwi.
- Czego drze... - W tym momencie Kubuś kopnął Krzysia prosto w brzuch. Chłopak wleciał do mieszkania.
Kubuś podszedł do leżącego na ziemi skacowanego i znokautowanego Krzysia złapał go za brudną koszulkę i wycelował pistolet prosto w twarz chłopaka.
- Weź się ogarnij!- Krzykną Krzyś zachrypniętym głosem.
- Japa gnojku!- Wrzasnął miś- Byłeś u mnie wczoraj na imprezie?
- No byłem! Ale o co ci chodzi?!
- Cicho! Paliłeś Marlboro?
- No tak!
- A gdzie zgasiłeś peta?!- Wrzasnął wściekły miś.
- No w doniczce z...- Jęknął Krzyś.
- Z moją ulubioną Bazylią.- Syknął Kubuś.
Krzyś wiedział że Kubuś jest bardzo związany z Bazylią. Była to pamiątka z pierwszego włamania. Kubuś i Prosiaczek włamali się do domu seniora i ukradli staruszkom renty i emerytury, no i Bazylię na pamiątkę.
- No przepraszam no.- Powiedział Krzyś.
Kubuś puścił Krzysia.
- Płać!- Wrzasną Puchatek.
- Ile?- Zapytał Krzyś.
- 3 stówy. - Powiedział stanowczo Kubuś.
- Masz 350.- Powiedział Krzyś podając misiowi banknoty.
- No!- Wrzasną miś chowając pistolet i pieniądze do specjalnej kieszeni w koszulce.
Puchatek odwrócił się i wyszedł trzaskając drzwiami tak mocno że ze stołu w salonie spadł wazon.
Kubuś odetchnął, uspokoił się i wrócił do domu żeby posprzątać dom.


KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz