UWAGA!!! Post zawiera opis drastycznych scen
4 maja poniedziałek.
Sven znowu się nie wyspał. Gdy wstał zszedł na dół. Z kuchni dobiegały odgłosy
gotowania. Wszędzie miło pachniało smażonymi jajkami i grzankami. Sven wszedł
do kuchni, w której Ewa ubrana w szkolny mundurek przygotowywała śniadanie.
-Dzień dobry Sven.- Zawołała Ewa z dumą stawiając dwa talerze z jajecznicą i grzankami na
stole.
- Dzień dobry.- Odparł nieco zaspany Sven.
- Siadaj.
Sven posłusznie usiadł naprzeciwko Ewy przy stole. Jedzenie
pięknie pachniało. Sven nie miał drygu do gotowania dlatego nie jadał zbyt
smacznie.
- Smacznego.- Powiedział Sven zabierając się za
jajecznicę.
-Smacznego.
Sven w mgnieniu oka pochłonął śniadanie. Ewa uśmiechnęła
się pod nosem.
- Smakowało?- Zapytała.
- Już nie pamiętam kiedy jadłem tak dobre śniadanie.
- Co znaczy że albo nie masz dziewczyny, albo masz ale
nie umiecie gotować.- Powiedziała Ewa.
- No niestety nie mam i nie umiem gotować.- Odparł Sven z
uśmiechem.
Nastała cisza. Ewa skończyła jeść śniadanie. Ewa
spojrzała na zegarek.
- Mamy sporo czasu. Więc mogę Cię o coś zapytać?
- No to pytaj.- Odparł Sven.
- Dlaczego cały czas chodzisz w czarnym?
Sven zamilkł i spojrzał na Ewę.
- Nie wiem.- Odparł Sven. Skłamał i nie wiedział
dlaczego. Czarny kolor zaczął mu towarzyszyć od dnia śmierci matki. Od tamtego
czasu zawsze nosił coś czarnego.
- Myślę że kłamiesz.- Odparła Ewa.
Sven wyjrzał przez okno i westchnął ciężko.
- Czarny kolor pasuje do mojej pracy. A poza tym
przypomina mi o mojej nieżyjącej mamie.- powiedział smętnie Sven.
- Smutne.- Westchnęła Ewa.- A Twój tata żyje?- Zapytała.
- Nie. Nie chcę o nim pamiętać. Chcę go zapomnieć.-
Odparł Sven.
- Rozumiem.- Odparła Ewa,
Co ty możesz wiedzieć?- Pomyślał Sven. Nastała cisza
przerywana miarowym tykaniem zegara.
- To teraz Ty mi powiedz. Dlaczego ściany w moim pokoju
są wyciszone?- Zapytał Sven.
Ewa nieco nerwowo drgnęła na krześle.
- Ja… Nie wiem.- Odparła.
Sven westchnął ciężko.
-Dobra chodźmy do szkoły.- Powiedział Sven.
Ewa pobiegła na górę po torbę z książkami. Po chwili Ewa
i Sven szli ulicą rozmawiając o grach komputerowych. Po około 25 minutach drogi
Sven zobaczył spory budynek prywatnego liceum
do którego chodziła Ewa.
-To moja szkoła.- Powiedziała wskazując na budynek.
- Ja nigdy nie
cierpiałem szkoły. Koledzy mnie bili bo byłem najmniejszy w klasie.- Powiedział
Sven.
- Teraz byś im pokazał.- Powiedziała Ewa.
- Możliwe.
Ewa delikatnie się uśmiechnęła. Po przejściu kilkunastu
metrów Ewa spojrzała w stronę małego zaułka.
-Sven.- Szepnęła ciągnąc go za rękaw.- W tamtym zaułku są
ci ludzie którzy mnie śledzili.
- Na pewno?
- Na pewno . To oni.
- O której kończysz lekcje?- Zapytał Sven.
- Co?
- O której kończysz lekcje?
- 14:40.
- idź do szkoły będę na Ciebie czekał jak skończysz.-
Powiedział Sven.
- Dobrze.- Powiedziała Ewa
Sven pomachał Ewie która niepewnie ruszyła przed siebie.
Sven udał że idzie w przeciwnym kierunku. Gdy obejrzał się za siebie spostrzegł
że jeden z dwóch mężczyzn z zaułka poszedł za Ewą. Sven szybko podbiegł do
niego.
- Przepraszam pana.- Powiedział grzecznie Sven stając za
plecami mężczyzny.
- Czego?- Warknął tamten. Miał strasznie rosyjski akcent.
- Myślę że trafiłem na odpowiedniego człowieka.-
Powiedział Sven.
- Czego chcesz przybłędo?
- Szukam kontaktu do pana Borysa Kotiewa. –Powiedział
Sven.
- Tak? Zdziwił się mężczyzna.- A co od niego chcesz?
- Chcę zaproponować mu moje usługi. Wiem że śledzicie tą
małą. Mam ją ochraniać więc jak coś to mogę kropnąć jej tatusia.- Powiedział
Sven.
Mężczyzna z rosyjskim akcentem stał bez ruchu.
- Dobra chodź.- Warknął.
Mężczyzna zaprowadził Svena do zaułka gdzie stał jego
wspólnik. Stanęli w dość niekomfortowy sposób. Odcieli Svenowi ewentualną drogę
ucieczki. Sven wziął głęboki oddech.
- Czego chcecie od tej dziewczyny?- Zapytał chłodno.
- Co?! No tego co ty.- Odparł mężczyzna z którym Sven
rozmawiał na ulicy.
- Nie wydaje mi się.- Westchnął Sven sięgając po nóż
który przytwierdzony był do paska spodni.
Szybkim ruchem wbił nóż w gardło jednego z mężczyzn. Nóż
wbił się aż po samą rękojeść. Sven poczuł jak ciepła krew spływa mu pod
koszulę. Nie cierpiał tego. Wyciągnął nóż i od razu odskoczył unikając ciosu
drugiego mężczyzny jaki i bryzgającej krwi.
Mężczyzna ciężko opadł na ziemię zabrudzoną krwią, ciężko charcząc
próbując złapać kolejny oddech. Po kilku sekundach przestał się ruszać. Sven
wiedział że całą sprawę musi załatwić bardzo szybko.
Drugi mężczyzna zszokowany losem swojego kompana rzucił
się do ucieczki. Sven wiedział że nie może puścić go żywego. Rzucił nożem który
trafił uciekiniera w plecy. Mężczyzna upadł na twarz i zaczął krzyczeć. Sven z
przerażeniem podbiegł do przeciwnika wyszarpnął nóż z jego pleców, złapał
mężczyznę za włosy i poderżnął gardło. Poczekał aż fontanna krwi przestanie
tryskać z gardła martwego mężczyzny i wciągnął go za nogi w głąb zaułka. Szybko
zadzwonił po ekipę „Sprzątającą”.
Kilka minut później do zaułka tyłem wjechała czerwona
śmieciarka, z której wysiadło kilku mężczyzn. Bez słowa wrzucili ciała do
śmieciarki i odjechali. Sven czym
prędzej wrócił do domy Lwowskich żeby przebrać się i zmyć z siebie krew. Na
całe szczęście krwi nie było zbyt mocno widać a do domu miał niedaleko. Gdy się
umył i przebrał w czystą tym razem w czarną koszulę z białymi ornamentami
poszedł do pokoju Ewy aby nieco pomyszkować po jej pokoju. Przez kilka godzin
przeszukiwał pokój, odkładając starannie wszystkie rzeczy na miejsce aż w końcu
znalazł mały zeszycik. Zaczął go przeglądać. Były tam opisane jakieś
przeokropne dla Svena sceny. W zeszycie
opisana była historia dziewczyny która była bita przez kolegów w szkole oraz
bita i gwałcona w domu przez ojca. Scen przeczytał wszystkie zapisane strony.
Na okładce zostało napisane „ Oparte na moich faktach E.L”
Sven nie bardzo wiedział co to ma znaczyć. Odłożył
zeszycik do skrytki pod łóżkiem. Spojrzał na zegarek. 14:30. Szybko wyszedł z
domu i wolnym truchtem pobiegł pod szkołę Ewy. Zdążył minutę przed dzwonkiem.
Stanął przy niskim ogrodzeniu i obserwował wyjście ze szkoły. Zadzwonił dzwonek
sygnalizujący koniec lekcji. Kilka minut później z budynku wyszła duża grupa
radosnych licealistów. W końcu Sven
wypatrzył Ewę Lwowską w tłumie uczniów. Zobaczył jak trzech chłopaków ciągnie
Ewę za szkołę. Sven szybko przeskoczył przez niskie ogrodzenie i pobiegł w
miejsce gdzie chłopcy zaciągnęli Ewę. Zobaczył że dwóch chłopców popycha
dziewczynę a trzeci wrzucił torbę Ewy na drzewo. Wszyscy byli bardzo rozbawieni
sytuacją.
- Zostawcie ją gówniarze!- Krzyną Sven.
Napastnicy spojrzeli w stronę Svena.
- Bo co pedale!- Krzyknął najwyższy z chłopców.
- Bo wam rączki połamie.- Powiedział chłodno Sven
przeciągając się leniwie i powoli idąc w stronę chłopców.
- No to spróbuj.- Powiedział najwyższy.
Sven bardzo powoli podszedł do niego. Chłopak zamachnął
się z zamiarem trafienia Svena w nos. Sven zrobił szybki unik i trafił chłopaka
silnym ciosem w brzuch. Napastnik upadł na ziemię i zwinął się w kłębek.
- No to który teraz?- Zapytał równie chłodno Sven.
Chłopcy z przerażeniem zaczęli uciekać.
- Ej stać!- Krzyknął Sven. Chłopcy natychmiast zatrzymali się.-
Ściągnijcie tą torbę z drzewa.- Rozkazał.
Chłopcy natychmiast wykonali polecenie. Oddali torbę Ewie
i stanęli przed Svenem.
-Teraz podnieście tego delikwenta.- Powiedział Sven
pokazując na nadal leżącego na ziemi znokautowanego chłopaka.
Gdy wykonali kolejne zadanie Sven podszedł do przerażonej
Ewy i delikatnie objął ją ramieniem.
- Teraz na kolana i przepraszać.- Rozkazał Sven.
Chłopcy padli na kolana jak przed świętą relikwią. Sven
puścił Ewę i poszedł za klęczących oponętów.
- No i co się mówi?- Zapytał spokojnie Sven.
- Przepraszamy.- powiedzieli chórem przerażeni chłopcy.
- No a teraz zmiatać stąd. A jak się dowiem że jej
dokuczacie to was znajdę i poucinam kciuki.- Powiedział zimno Sven.
Chłopcy zerwali się z kolan i ruszyli biegiem poza obręb
szkoły.
- Dziękuję.- Powiedziała cicho Ewa.
Sven widział jak dyskretnie wycierała łzy podczas gdy
zajmował się napastnikami Ewy.
- Nie ma za co. Nie płacz.- Powiedział łagodnie Sven.
Ewa podeszła do Svena i objęła go. Sven przypomniał sobie
podobną sytuację. Po tym jak zabił swojego ojca jego siostra także objęła go w
taki sposób.
- Chodźmy do domu.- Powiedziała Ewa uwalniając Svena z
delikatnego uścisku.
- Dobrze.- Odparł Sven.
Po powrocie do domu Ewa przy pomocy Svena przygotowała
obiad. Sven dawno nie prowadził rodzinnego życia przez ostatni rok jeździł po
świecie i zabijał ludzi. Bardzo podobała mu się rezydencja Lwowskich i bardzo
odpowiadało mu towarzystwo Ewy i pana Adama.
Ewa razem ze Svenem usiedli przy stole i jedli zupę brukselkową którą przygotowali.
- Dlaczego tamci chłopcy Ci dokuczali?- Zapytał Sven.
- Wiesz jestem
nowa w klasie i mam dobre wyniki w nauce. Przezywają mnie od kujonki w ogóle-
Odparła Ewa.
Nastała cisza.
- której pracujesz?- Zapytała nagle Ewa.
- Bardzo duża. Działamy na całym świecie i jest nas na
tyle dużo że ta mafia Kotiewa to nam do pięt nie dorasta.- Odparł Sven.
- Też bym chciała dla was pracować.- Odparła Ewa.
- Za młoda jesteś.- Odparł Sven.- Ale jak dorośniesz to
kto wie.- Dodał.
Posiłek dokończyli w ciszy.
Około 18 do domu wrócił Adam Lwowski. Wyglądał na wykończonego. Dlatego Sven nie
zamierzał informować go o zabiciu 2 ludzi Kotiewa i o tym że Ewę gnębiono w
szkole. Poza tym Sven miał własne powody żeby tak sądzić. Poprosił Ewę żeby nie
mówiła o sytuacji w szkole ojcu. Ewa odpowiedziała tylko „I tak mało
rozmawiamy”. Chwilę porozmawiał z Lwowskim i wyszedł żeby porozmawiać z Majorem
o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Dostał od niego wytyczne „Prowadzić dalsze
działania w razie potrzeby informować”. Gdy Sven wrócił do domu Lwowskich na
parterze nikogo nie było. Wszedł na piętro. Było cicho. Nagle otworzyły się
drzwi od pokoju Ewy. Dziewczyna wyjrzała przez małą szparę w drzwiach niczym
małe zwierzątko w klatki.
-A to Ty.- Powiedziała cicho.
- No ja. Coś się stało?- Zapytał
- Nie nic.- Odparła Ewa zamykając drzwi.
Sven bardzo zdziwił się reakcją dziewczyny to do niej nie
pasowało. Nie chciał być jednak zbytnio nachalny i niegrzeczny dlatego poszedł
do swojego pokoju i położył się spać.
Sven obudził się w nocy z ogromną potrzebą wysikania się.
Po cichu wyszedł do łazienki. Załatwił swoją potrzebę. Gdy wracał do pokoju
usłyszał dziwne odgłosy z pokoju Ewy. I bynajmniej nie przypominały odgłosów
jakie może wydawać przeciętna nastolatka. Najciszej jak umiał wszedł do swojego
pokoju i założył podkoszulek i spodnie wyciągną pistolet który schował za pas.
Swój nóż wziął w prawą dłoń. Podszedł do
drzwi pokoju Ewy. Odgłosy nie ucichły. Wziął trzy głębokie wdechy i
otworzył drzwi wpadając do środka. To co
zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Spodziewał się gangstera od
Kotiewa który próbuje unieszkodliwić wszystkich mieszkańców domu. Spodziewał
się że Ewa chce popełnić samobójstwo. Ale nie sądził że zobaczy nagiego Lwowskiego
który rozbiera własną córkę. Ewa uwolniła usta z uścisku dłoni i krzyknęła jak
mogła najgłośniej.
- Sven ratuj!
Sven upuścił nóż. Chwycił Lwowskiego i rzucił nim o
ścianę.
- Ewa idź domowego pokoju. – Powiedział chłodno Sven.
Ewa obwiązała się prześcieradłem i wybiegła z pokoju.
Sven kopną Lwowskiego w twarz potem ogłuszył go i związał. Następnie zadzwonił
po Majora.
Major po tym jak usłyszał o całej sprawie przyjechał
niemal natychmiast. Razem ze Svenem poszli porozmawiać z Ewą. Weszli do pokoju
Svena. Ewa leżała owinięta prześcieradłem na łóżku.
Sven powoli usiadł obok niej i delikatnie złapał ją za
dłoń.
- Długo to trwa?- Zapytał.
- Od roku- Powiedziała Ewa łkając.
- Chcesz to skończyć?- Zapytał zimno Sven.
- Dlaczego chcesz zapomnieć o swoim ojcu? Zapytała nagle
Ewa tłumiąc płacz.
- Zabiłem go bo gwałcił moją siostrę.- Odparł chłodno
Sven.
- Zabij go.- Szepnęła Ewa i pocałowała Svena w policzek.
Sven przeraził się bezwzględnością dziewczyny. Uświadomił
sobie jednak że została ona skrzywdzona przez jedyną bliską osobę.
- Dobrze.- Odparł Sven.
- Ewa zamieszka ze mną i moją żoną.- Powiedział Major.
-Dobrze.- Powiedziała Ewa wycierając łzy.
- Przyniosę Ci ubrania.- Powiedział Sven.
Sven wszedł do pokoju Ewy gdzie leżał związany nagi i
nadal nieprzytomny Adam Lwowski. Sven wyciągnął z Szafy pierwsze lepsze ubrania
i zaniósł Ewie. Ewa ubrała się i poszła z Majorem.
Na pożegnanie Major powiedział.
- Pobaw się z nim a potem wszystko spal zostawiłem Ci 200
litrów benzyny na podjeździe.
I rzeczywiście na podjeździe w kanistrach stało 200
litrów benzyny. Gdy Major i Ewa odjechali Sven spakował swoje rzeczy i zaniósł
je na motocykl . Potem wyciągnął z pokoju Ewy nieprzytomnego Lwowskiego.
Zaciągnął go do schodów a potem zrzucił bezwładne ciało ze schodów. Lwowski
odzyskał przytomność. Sven zbiegł ze schodów i wskoczył mężczyźnie na klatkę
piersiową łamiąc mu żebra. Sven bez słowa zaciągnął krzyczącego i plującego
krwią Lwowskiego do kuchni. Posadził go na krześle i przywiązał go kawałkiem
sznurka. Wyciągnął nóż i bez słowa zaczął podważać i wyrywać kolejne paznokcie
u dłoni. Gdy wyrwał wszystkie 10 paznokci chłodno zapytał.
- Dlaczego to robiłeś?
-Bo potrzebowałem.- Wydusił z siebie Lwowski.
Sven włączył palnik kuchenki. Chwycił metalowy szpikulec
do szaszłyków i rozgrzał go nad ogniem. Gdy metalowy pręcik zaczął świecić na
ciemno czerwony kolor podszedł z nim do Lwowskiego.
-A ja potrzebuje tego- Powiedział chłodno Sven
przebijając genitalia Lwowskiego rozgrzanym pręcikiem.
Lwowski zawył z bólu niczym dzikie zwierze zranione przez
myśliwego. Sven pomyślał sobie że wie jak czuł się Apollo gdy pozbawiał
Marsjasza skóry. Sven nie wyciągnął pręcika. Wyszedł na podjazd i w szybkim
czasie na całym domu znalazło się 200 litrów benzyny. Ostatni kanister wylał na
półprzytomnego Lwowskiego. Wyszedł na podjazd. Zrobił kulkę z gazety którą
zabrał z kuchni. Podpalił ją i wrzucił do środka. Słychać było nieduży wybuch a
już po chwili ogień wesoło trzaskał w całej willi. Cichą spokojną noc rozdarł
dziki krzyk płonącego Adama Lwowskiego. Sven wsiadł na motocykl i pojechał do
swojego małego mieszkania na Pradze.
KONIEC
Proszę o oceny :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz