niedziela, 24 stycznia 2016

Skugga część 3 [Finał]



 UWAGA!!! Post zawiera opis drastycznych scen


4 maja poniedziałek.

Sven znowu się nie wyspał. Gdy wstał  zszedł na dół. Z kuchni dobiegały odgłosy gotowania. Wszędzie miło pachniało smażonymi jajkami i grzankami. Sven wszedł do kuchni, w której Ewa ubrana w szkolny mundurek przygotowywała śniadanie.
-Dzień dobry Sven.- Zawołała  Ewa z dumą stawiając  dwa talerze z jajecznicą i grzankami na stole.
- Dzień dobry.- Odparł nieco zaspany Sven.
- Siadaj.
Sven posłusznie usiadł naprzeciwko Ewy przy stole. Jedzenie pięknie pachniało. Sven nie miał drygu do gotowania dlatego nie jadał zbyt smacznie.
- Smacznego.- Powiedział Sven zabierając się za jajecznicę.
-Smacznego.
Sven w mgnieniu oka pochłonął śniadanie. Ewa uśmiechnęła się pod nosem.
- Smakowało?- Zapytała.
- Już nie pamiętam kiedy jadłem tak dobre śniadanie.
- Co znaczy że albo nie masz dziewczyny, albo masz ale nie umiecie gotować.- Powiedziała Ewa.
- No niestety nie mam i nie umiem gotować.- Odparł Sven z uśmiechem.
Nastała cisza. Ewa skończyła jeść śniadanie. Ewa spojrzała na zegarek.
- Mamy sporo czasu. Więc mogę Cię o coś zapytać?
- No to pytaj.- Odparł Sven.
- Dlaczego cały czas chodzisz w czarnym?
Sven zamilkł i spojrzał na Ewę.
- Nie wiem.- Odparł Sven. Skłamał i nie wiedział dlaczego. Czarny kolor zaczął mu towarzyszyć od dnia śmierci matki. Od tamtego czasu zawsze nosił coś czarnego.
- Myślę że kłamiesz.- Odparła Ewa.
Sven wyjrzał przez okno i westchnął ciężko.
- Czarny kolor pasuje do mojej pracy. A poza tym przypomina mi o mojej nieżyjącej mamie.- powiedział smętnie Sven.
- Smutne.- Westchnęła Ewa.- A Twój tata żyje?- Zapytała.
- Nie. Nie chcę o nim pamiętać. Chcę go zapomnieć.- Odparł Sven.
- Rozumiem.- Odparła Ewa,
Co ty możesz wiedzieć?- Pomyślał Sven. Nastała cisza przerywana miarowym tykaniem zegara.
- To teraz Ty mi powiedz. Dlaczego ściany w moim pokoju są wyciszone?- Zapytał Sven.
Ewa nieco nerwowo drgnęła na krześle.
- Ja… Nie wiem.- Odparła.
Sven westchnął ciężko.
-Dobra chodźmy do szkoły.- Powiedział Sven.
Ewa pobiegła na górę po torbę z książkami. Po chwili Ewa i Sven szli ulicą rozmawiając o grach komputerowych. Po około 25 minutach drogi Sven zobaczył spory budynek prywatnego liceum  do którego chodziła Ewa.
-To moja szkoła.- Powiedziała wskazując na budynek.
-  Ja nigdy nie cierpiałem szkoły. Koledzy mnie bili bo byłem najmniejszy w klasie.- Powiedział Sven.
- Teraz byś im pokazał.- Powiedziała Ewa.
- Możliwe.
Ewa delikatnie się uśmiechnęła. Po przejściu kilkunastu metrów Ewa spojrzała w stronę małego zaułka.
-Sven.- Szepnęła ciągnąc go za rękaw.- W tamtym zaułku są ci ludzie którzy mnie śledzili.
- Na pewno?
- Na pewno . To oni.
- O której kończysz lekcje?- Zapytał Sven.
- Co?
- O której kończysz lekcje?
- 14:40.
- idź do szkoły będę na Ciebie czekał jak skończysz.- Powiedział Sven.
- Dobrze.- Powiedziała Ewa
Sven pomachał Ewie która niepewnie ruszyła przed siebie. Sven udał że idzie w przeciwnym kierunku. Gdy obejrzał się za siebie spostrzegł że jeden z dwóch mężczyzn z zaułka poszedł za Ewą. Sven szybko podbiegł do niego.
- Przepraszam pana.- Powiedział grzecznie Sven stając za plecami mężczyzny.
- Czego?- Warknął tamten. Miał strasznie rosyjski akcent.
- Myślę że trafiłem na odpowiedniego człowieka.- Powiedział Sven.
- Czego chcesz przybłędo?
- Szukam kontaktu do pana Borysa Kotiewa. –Powiedział Sven.
- Tak? Zdziwił się mężczyzna.- A co od niego chcesz?
- Chcę zaproponować mu moje usługi. Wiem że śledzicie tą małą. Mam ją ochraniać więc jak coś to mogę kropnąć jej tatusia.- Powiedział Sven.
Mężczyzna z rosyjskim akcentem stał bez ruchu.
- Dobra chodź.- Warknął.
Mężczyzna zaprowadził Svena do zaułka gdzie stał jego wspólnik. Stanęli w dość niekomfortowy sposób. Odcieli Svenowi ewentualną drogę ucieczki.  Sven wziął głęboki oddech.
- Czego chcecie od tej dziewczyny?- Zapytał chłodno.
- Co?! No tego co ty.- Odparł mężczyzna z którym Sven rozmawiał na ulicy.
- Nie wydaje mi się.- Westchnął Sven sięgając po nóż który przytwierdzony był do paska spodni.
Szybkim ruchem wbił nóż w gardło jednego z mężczyzn. Nóż wbił się aż po samą rękojeść. Sven poczuł jak ciepła krew spływa mu pod koszulę. Nie cierpiał tego. Wyciągnął nóż i od razu odskoczył unikając ciosu drugiego mężczyzny jaki i bryzgającej krwi.  Mężczyzna ciężko opadł na ziemię zabrudzoną krwią, ciężko charcząc próbując złapać kolejny oddech. Po kilku sekundach przestał się ruszać. Sven wiedział że całą sprawę musi załatwić bardzo szybko.
Drugi mężczyzna zszokowany losem swojego kompana rzucił się do ucieczki. Sven wiedział że nie może puścić go żywego. Rzucił nożem który trafił uciekiniera w plecy. Mężczyzna upadł na twarz i zaczął krzyczeć. Sven z przerażeniem podbiegł do przeciwnika wyszarpnął nóż z jego pleców, złapał mężczyznę za włosy i poderżnął gardło. Poczekał aż fontanna krwi przestanie tryskać z gardła martwego mężczyzny i wciągnął go za nogi w głąb zaułka. Szybko zadzwonił po ekipę  „Sprzątającą”.
Kilka minut później do zaułka tyłem wjechała czerwona śmieciarka, z której wysiadło kilku mężczyzn. Bez słowa wrzucili ciała do śmieciarki i odjechali.  Sven czym prędzej wrócił do domy Lwowskich żeby przebrać się i zmyć z siebie krew. Na całe szczęście krwi nie było zbyt mocno widać a do domu miał niedaleko. Gdy się umył i przebrał w czystą tym razem w czarną koszulę z białymi ornamentami poszedł do pokoju Ewy aby nieco pomyszkować po jej pokoju. Przez kilka godzin przeszukiwał pokój, odkładając starannie wszystkie rzeczy na miejsce aż w końcu znalazł mały zeszycik. Zaczął go przeglądać. Były tam opisane jakieś przeokropne dla Svena sceny.  W zeszycie opisana była historia dziewczyny która była bita przez kolegów w szkole oraz bita i gwałcona w domu przez ojca. Scen przeczytał wszystkie zapisane strony. Na okładce zostało napisane „ Oparte na moich faktach E.L”
Sven nie bardzo wiedział co to ma znaczyć. Odłożył zeszycik do skrytki pod łóżkiem. Spojrzał na zegarek. 14:30. Szybko wyszedł z domu i wolnym truchtem pobiegł pod szkołę Ewy. Zdążył minutę przed dzwonkiem. Stanął przy niskim ogrodzeniu i obserwował wyjście ze szkoły. Zadzwonił dzwonek sygnalizujący koniec lekcji. Kilka minut później z budynku wyszła duża grupa radosnych licealistów.  W końcu Sven wypatrzył Ewę Lwowską w tłumie uczniów. Zobaczył jak trzech chłopaków ciągnie Ewę za szkołę. Sven szybko przeskoczył przez niskie ogrodzenie i pobiegł w miejsce gdzie chłopcy zaciągnęli Ewę. Zobaczył że dwóch chłopców popycha dziewczynę a trzeci wrzucił torbę Ewy na drzewo. Wszyscy byli bardzo rozbawieni sytuacją.
- Zostawcie ją gówniarze!- Krzyną Sven.
Napastnicy spojrzeli w stronę Svena.
- Bo co pedale!- Krzyknął najwyższy z chłopców.
- Bo wam rączki połamie.- Powiedział chłodno Sven przeciągając się leniwie i powoli idąc w stronę chłopców.
- No to spróbuj.- Powiedział najwyższy.
Sven bardzo powoli podszedł do niego. Chłopak zamachnął się z zamiarem trafienia Svena w nos. Sven zrobił szybki unik i trafił chłopaka silnym ciosem w brzuch. Napastnik upadł na ziemię i zwinął się w kłębek.
- No to który teraz?- Zapytał równie chłodno Sven.
Chłopcy z przerażeniem zaczęli uciekać.
- Ej stać!- Krzyknął Sven.  Chłopcy natychmiast zatrzymali się.- Ściągnijcie tą torbę z drzewa.- Rozkazał.
Chłopcy natychmiast wykonali polecenie. Oddali torbę Ewie i stanęli przed Svenem.
-Teraz podnieście tego delikwenta.- Powiedział Sven pokazując na nadal leżącego na ziemi znokautowanego chłopaka.
Gdy wykonali kolejne zadanie Sven podszedł do przerażonej Ewy i delikatnie objął ją ramieniem.
- Teraz na kolana i przepraszać.- Rozkazał Sven.
Chłopcy padli na kolana jak przed świętą relikwią. Sven puścił Ewę i poszedł za klęczących oponętów.
- No i co się mówi?- Zapytał spokojnie Sven.
- Przepraszamy.- powiedzieli chórem przerażeni chłopcy.
- No a teraz zmiatać stąd. A jak się dowiem że jej dokuczacie to was znajdę i poucinam kciuki.- Powiedział zimno Sven.
Chłopcy zerwali się z kolan i ruszyli biegiem poza obręb szkoły.
- Dziękuję.- Powiedziała cicho Ewa.
Sven widział jak dyskretnie wycierała łzy podczas gdy zajmował się napastnikami Ewy.
- Nie ma za co. Nie płacz.- Powiedział łagodnie Sven.
Ewa podeszła do Svena i objęła go. Sven przypomniał sobie podobną sytuację. Po tym jak zabił swojego ojca jego siostra także objęła go w taki sposób.
- Chodźmy do domu.- Powiedziała Ewa uwalniając Svena z delikatnego uścisku.
- Dobrze.- Odparł Sven.
Po powrocie do domu Ewa przy pomocy Svena przygotowała obiad. Sven dawno nie prowadził rodzinnego życia przez ostatni rok jeździł po świecie i zabijał ludzi. Bardzo podobała mu się rezydencja Lwowskich i bardzo odpowiadało mu towarzystwo Ewy i pana Adama.
Ewa razem ze Svenem usiedli  przy stole i jedli zupę brukselkową którą  przygotowali.
- Dlaczego tamci chłopcy Ci dokuczali?- Zapytał Sven.
-  Wiesz jestem nowa w klasie i mam dobre wyniki w nauce. Przezywają mnie od kujonki w ogóle- Odparła Ewa.
Nastała cisza.
- której pracujesz?- Zapytała nagle Ewa.
- Bardzo duża. Działamy na całym świecie i jest nas na tyle dużo że ta mafia Kotiewa to nam do pięt nie dorasta.- Odparł Sven.
- Też bym chciała dla was pracować.- Odparła Ewa.
- Za młoda jesteś.- Odparł Sven.- Ale jak dorośniesz to kto wie.- Dodał.
Posiłek dokończyli w ciszy.
Około 18 do domu wrócił Adam Lwowski.  Wyglądał na wykończonego. Dlatego Sven nie zamierzał informować go o zabiciu 2 ludzi Kotiewa i o tym że Ewę gnębiono w szkole. Poza tym Sven miał własne powody żeby tak sądzić. Poprosił Ewę żeby nie mówiła o sytuacji w szkole ojcu. Ewa odpowiedziała tylko „I tak mało rozmawiamy”. Chwilę porozmawiał z Lwowskim i wyszedł żeby porozmawiać z Majorem o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Dostał od niego wytyczne „Prowadzić dalsze działania w razie potrzeby informować”. Gdy Sven wrócił do domu Lwowskich na parterze nikogo nie było. Wszedł na piętro. Było cicho. Nagle otworzyły się drzwi od pokoju Ewy. Dziewczyna wyjrzała przez małą szparę w drzwiach niczym małe zwierzątko w klatki.
-A to Ty.- Powiedziała cicho.
- No ja. Coś się stało?- Zapytał
- Nie nic.- Odparła Ewa zamykając drzwi.
Sven bardzo zdziwił się reakcją dziewczyny to do niej nie pasowało. Nie chciał być jednak zbytnio nachalny i niegrzeczny dlatego poszedł do swojego pokoju i położył się spać.
Sven obudził się w nocy z ogromną potrzebą wysikania się. Po cichu wyszedł do łazienki. Załatwił swoją potrzebę. Gdy wracał do pokoju usłyszał dziwne odgłosy z pokoju Ewy. I bynajmniej nie przypominały odgłosów jakie może wydawać przeciętna nastolatka. Najciszej jak umiał wszedł do swojego pokoju i założył podkoszulek i spodnie wyciągną pistolet który schował za pas. Swój nóż wziął w prawą dłoń. Podszedł do  drzwi pokoju Ewy. Odgłosy nie ucichły. Wziął trzy głębokie wdechy i otworzył drzwi  wpadając do środka. To co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Spodziewał się gangstera od Kotiewa który próbuje unieszkodliwić wszystkich mieszkańców domu. Spodziewał się że Ewa chce popełnić samobójstwo. Ale nie sądził że zobaczy nagiego Lwowskiego który rozbiera własną córkę. Ewa uwolniła usta z uścisku dłoni i krzyknęła jak mogła najgłośniej.
- Sven ratuj!
Sven upuścił nóż. Chwycił Lwowskiego i rzucił nim o ścianę.
- Ewa idź domowego pokoju. – Powiedział chłodno Sven.
Ewa obwiązała się prześcieradłem i wybiegła z pokoju. Sven kopną Lwowskiego w twarz potem ogłuszył go i związał. Następnie zadzwonił po Majora.
Major po tym jak usłyszał o całej sprawie przyjechał niemal natychmiast. Razem ze Svenem poszli porozmawiać z Ewą. Weszli do pokoju Svena. Ewa leżała owinięta prześcieradłem na łóżku.
Sven powoli usiadł obok niej i delikatnie złapał ją za dłoń.
- Długo to trwa?- Zapytał.
- Od roku- Powiedziała Ewa łkając.
- Chcesz to skończyć?- Zapytał zimno Sven.
- Dlaczego chcesz zapomnieć o swoim ojcu? Zapytała nagle Ewa tłumiąc płacz.
- Zabiłem go bo gwałcił moją siostrę.- Odparł chłodno Sven.
- Zabij go.- Szepnęła Ewa i pocałowała Svena w policzek.
Sven przeraził się bezwzględnością dziewczyny. Uświadomił sobie jednak że została ona skrzywdzona przez jedyną bliską osobę.
- Dobrze.- Odparł Sven.
- Ewa zamieszka ze mną i moją żoną.- Powiedział Major.
-Dobrze.- Powiedziała Ewa wycierając łzy.
- Przyniosę Ci ubrania.- Powiedział Sven.
Sven wszedł do pokoju Ewy gdzie leżał związany nagi i nadal nieprzytomny Adam Lwowski. Sven wyciągnął z Szafy pierwsze lepsze ubrania i zaniósł Ewie. Ewa ubrała się i poszła z Majorem.
Na pożegnanie Major powiedział.
- Pobaw się z nim a potem wszystko spal zostawiłem Ci 200 litrów benzyny na podjeździe.
I rzeczywiście na podjeździe w kanistrach stało 200 litrów benzyny. Gdy Major i Ewa odjechali Sven spakował swoje rzeczy i zaniósł je na motocykl . Potem wyciągnął z pokoju Ewy nieprzytomnego Lwowskiego. Zaciągnął go do schodów a potem zrzucił bezwładne ciało ze schodów. Lwowski odzyskał przytomność. Sven zbiegł ze schodów i wskoczył mężczyźnie na klatkę piersiową łamiąc mu żebra. Sven bez słowa zaciągnął krzyczącego i plującego krwią Lwowskiego do kuchni. Posadził go na krześle i przywiązał go kawałkiem sznurka. Wyciągnął nóż i bez słowa zaczął podważać i wyrywać kolejne paznokcie u dłoni. Gdy wyrwał wszystkie 10 paznokci chłodno zapytał.
- Dlaczego to robiłeś?
-Bo potrzebowałem.- Wydusił z siebie Lwowski.
Sven włączył palnik kuchenki. Chwycił metalowy szpikulec do szaszłyków i rozgrzał go nad ogniem. Gdy metalowy pręcik zaczął świecić na ciemno czerwony kolor podszedł z nim do Lwowskiego.
-A ja potrzebuje tego- Powiedział chłodno Sven przebijając genitalia Lwowskiego rozgrzanym pręcikiem.
Lwowski zawył z bólu niczym dzikie zwierze zranione przez myśliwego. Sven pomyślał sobie że wie jak czuł się Apollo gdy pozbawiał Marsjasza skóry. Sven nie wyciągnął pręcika. Wyszedł na podjazd i w szybkim czasie na całym domu znalazło się 200 litrów benzyny. Ostatni kanister wylał na półprzytomnego Lwowskiego. Wyszedł na podjazd. Zrobił kulkę z gazety którą zabrał z kuchni. Podpalił ją i wrzucił do środka. Słychać było nieduży wybuch a już po chwili ogień wesoło trzaskał w całej willi. Cichą spokojną noc rozdarł dziki krzyk płonącego Adama Lwowskiego. Sven wsiadł na motocykl i pojechał do swojego małego mieszkania na Pradze.

KONIEC

Proszę o oceny :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz