niedziela, 17 stycznia 2016

Skugga część 2



3 maj 2015 Warszawa Praga
Sven  wstał po kolejnej bezsennej nocy. Niedziela 3 maj Polacy świętują dzień uchwalenia konstytucji  3 Maja. Dla Svena był to dzień jak co dzień. Sven po śniadaniu i serii ćwiczeń ubrał się w jedną ze swoich ulubionych czarnych koszul. Za pasek spodni wetknął pistolet i nóż w ładnie zdobionej pochwie. Omiótł wzrokiem swoją sypialnię. To w tym mieszkaniu mieszkał razem z siostrą i ojcem po przeprowadzeniu  się do Polski. To właśnie w tym pokoju zabił swojego ojca. Sven poczuł obrzydzenie do samego siebie i do tego co zrobił. Złe wspomnienia szybko minęły. Sven wyciągnął dużą torbę i zaczął pakować do niej ubrania i niezbędne rzeczy osobiste. Gdy skończył  spojrzał na zegar który wisiał na ścianie.
- 8:45… Zdążę.- Mruknął Sven.
Pod pachę wziął swój kask. Co prawda wolał jeździć bez niego ale niestety wymagały tego przepisy. Poszedł za blok gdzie stał jego motocykl. Czarny motocykl składany przez przyjaciela Svena. Motocykl swoją budową przypominał stare wojskowe motocykle. Sven umieścił torbę na miejscu pasażera i przypiął ją specjalnymi taśmami. Włożył kask i odpalił maszynę. Ruszył na miejsce spotkania.  Większość miasta stało w korkach. Na szczęście Sven mógł omijać samochody bardzo sprawnie. Szybko wydostał się z miasta, pomimo tego przyjechał na miejsce spóźniony. Wszedł do magazynu gdzie czekał na niego Adam Lwowski i Major.
- Przepraszam za spóźnienie. – Powiedział.0 Straszne korki na mieście.- Dodał na usprawiedliwienie.
- Wiem dlatego nic Ne mówię- Powiedział obojętnie Major.
- Dzień dobry.- Powiedział Sven podając rękę panu Lwowskiemu.
- Dzień dobry.
- Spakowany jesteś?- Zapytał Major.
- Tak mam wszystko na motorze.- Odparł Sven.
- Dobra to pojedziesz za samochodem pana Lwowskiego.- Powiedział Major.
- Co ty dzisiaj taki mruk?- Zapytał Sven.
- Nie. Wszystko spoko. Tak jakoś.- Powiedział Major, tylko po to by uspokoić Svena tak naprawdę miał problemy rodzinne ale nie chciał rozpowiadać wszystkim na około co dzieje się u niego w domu.
- No to co jedziemy?- Zapytał Lwowski.
- Tak możemy jechać.- Odparł Sven.
Pożegnali się. Sven i Adam Lwowski wyszli z magazynu. Sven wsiadł na motocykl i pojechał za czarnym sportowym Mercedesem Lwowskiego na bogate osiedle domków jednorodzinnych. Zaparkowali na podjeździe. Sven przez dłuższą chwilę przyglądał się domowi Lwowskich. Była to mała willa, jak się później okazało z małym basenem i dużym ogrodem.  Piętrowy dom budowany na wzór szlacheckiego pałacyku z przełomu XVIII w.  Sven wszedł za Lwowskim do przedpokoju, który był  pokojem wielkości salonu Svena. Ściany w kolorze słonecznikowym tak jak w salonie Svena. Pod ścianami stały Szafy , komody oraz półki na buty wszystko zdobione płaskorzeźbami. W rogu na piedestale stała mała rzeźba królika z podpisem Maria Lwowska. Sven domyślił się że dzieło musi być autorstwa żony pana Lwowskiego. Na ścianach było dużo rysunków i obrazów oprawionych w piękne drogie ramy. Wszystkie obrazy były podpisane imieniem Maria a rysunki imieniem Ewa.  Rodzina z tradycjami- Pomyślał Sven.
- Żona bardzo lubiła malować i rzeźbić. Ewa też ma talent.- Powiedział z dumą Lwowski.
- Bardzo ładne.- Powiedział Sven próbując ukryć zachwyt.
- Proszę za mną pokaże panu pana pokój.- Powiedział Lwowski.
Z przedpokoju przeszli do przestronnego salonu z dużymi oknami i szklanymi  drzwiami wychodzącymi na duży nieco zaniedbany ogród. Na ścianie wisiał duży  50 calowy telewizor. Na ścianach wisiały obrazy i rysunki. Przy jednej ze ścian biegły piękne dębowe schody.
- Tam jest kuchnia i jadalnia.- Powiedział Lwowski pokazując przejście do dużej kuchnio jadalni.  Weszli na piętro. Weszli na dosyć długi korytarz.  Między rzędem drzwi stały rzeźby Marii Lwowskiej. Lwowski pokazał Svenowi łazienkę i swoją sypialnię. Wprowadził Svena do pokoju gościnnego. Pokój był duży. Stało tam duże wygodne łóżko, biurko, na którym stał laptop i przybory do rysowania, w pokoju stało jeszcze kilka szafek i spora szafa oraz mały telewizor z konsolą do gier i odtwarzaczem DVD. Na ścianach w przyjemnym kremowym kolorze wisiało kilka rysunków. Na parapecie dużego okna stało kilka kaktusów.
- Jak dużo miejsca. Bardzo tu ładnie, widzę że mogę grać w gry i rysować, poza tym lubię kwitnące kaktusy.- Powiedział Sven, który zastanawiał się czy to tylko zbieg okoliczności czy ktoś powiedział Lwowskiemu co lubi.
- Cieszę się. Niech się pan rozgości zaraz pójdziemy do Ewy.- Powiedział Lwowski wychodząc z pokoju.
Sven rozejrzał się po pokoju nic nie przykuło jego uwagi.  Podszedł do szafy i rozpakował swoją torbę. Przechadzał się chwilę po pokoju i zaglądał do różnych szuflad i szafek w których było pełno różnorakich drobiazgów typu przybory rysownicze, gry na konsolę, czy męskie kosmetyki i lusterko. Sven położył się na łóżku. Było trochę za miękkie ale Sven nie narzekał dalej pamiętał jak podczas jednego zadania spał w piwnicy na worku słomy.  Sven od niechcenia puknął palcem w ścianę ze zdziwieniem stwierdził że ściana jest wytłumiona ściana nie przepuszczała dźwięków z wnętrza pokoju jak i pomieszczeń sąsiednich. Sven wiedział że jeżeli ktoś wycisza sobie ściany to jest miłośnikiem spokoju albo ma coś do ukrycia. Sven podszedł do okna. Spojrzał na zaniedbany ogród .
Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju ktoś wszedł. Sven nie odrywał wzroku od klombu małych kwiatków które rosły w ogrodzie.
- Ma pan ładne kwiaty w ogrodzie panie Adamie.- Powiedział Sven patrząc na kwiatki.
- Pan?- Sven usłyszał za sobą delikatny dziewczęcy głos.
Sven odwrócił się. Zobaczył dziewczynę ze zdjęcia. Była naprawdę ładna i tak jak na zdjęciu prawie wcale nie przypominała ojca, jednak jej piegi były bardziej widoczne.
- Przepraszam myślałem że to pan Adam.- Powiedział Sven podchodząc do dziewczyny.- Sven Jansson.- Powiedział wyciągając dłoń.
- Ewa Lwowska.- Powiedziała podając mu dłoń.- Ma pan bardzo zadbane dłonie jak na ochroniarza.- Dodała.
Czyli wie- Pomyślał Sven.
- Eh… Dzięki.- Powiedział nieco zakłopotany Sven jeszcze nikt mu nie powiedział że ma zadbane dłonie.- To Twoje rysunki?- Zapytał pokazując na rysunek kota bawiącego się kulą papieru.
- Tak moje.- Odparła Ewa.
- Bardzo ładne. Sam lubię rysować.- Powiedział Sven.
-Dziękuję.- Powiedziała dziewczyna lekko się uśmiechając,- Porozmawiamy później na razie idę wziąć kąpiel- Powiedziała Ewa.
-Dobrze niech będzie.- Powiedział Sven odwzajemniając uśmiech.
Ewa wyszła z pokoju.  Sven wrócił do oglądania ogrodu. Do pokoju wszedł Lwowski.
- Widziałem że poznał pan Ewę.- powiedział przy wejściu.
- Tak zamieniliśmy dwa słowa.
- To dobrze. Resztę pokaże panu Ewa ja muszę jechać na bardzo ważne spotkanie.- Powiedział Lwowski.
- Dobrze.- Powiedział Sven.
- Bardzo dziękuję i do wieczora.- Powiedział Lwowski.
Lwowski wyszedł z pokoju. Sven jeszcze przez kilka minut obserwował kwiatki. Potem położył się na łóżku i zasnął.
Obudził się gdy Ewa potrząsnęła jego ramieniem. Dziewczyna usiadła na brzegu łóżka i suszyła włosy ręcznikiem.  Sven usiadł na łóżku. Potem przesunął się na brzeg i usiadł obo dziewczyny.
- Pan jest jakiś inny.- Powiedziała Ewa.
- Co ja? Czemu?- Zapytał Sven przecierając oczy.
Ewa skończyła wycierać włosy. Złożyła ręcznik w kostkę i zaczęła przygładzać sterczące włosy.
- No bo żaden z naszych ochroniarzy nie ubiera się tak jak pan i żaden nie śpi w środku dnia.- Powiedziała Ewa.
- Po prostu lubię się tak ubierać. Poza tym jestem twoim ochroniarzem osobistym czyli mam się nie rzucać w oczy. A z tym spaniem to przepraszam mam problemy ze snem.- Powiedział Sven.
- A co pan lubi robić?- Zapytała.
- Nie mów do mnie „pan” bo będę płakał.-Powiedział Sven.
Ewa roześmiała się.
- No dobrze to Ty mów mi Ewa.- Powiedziała.
- Wracając do pytania. Lubię rysować, grać w gry, czasem przeczytam jakąś książkę, no i lubię jeździć na motorze.- Powiedział.
- Też lubię rysować i grać w gry i czytać książki. Wiesz niedawno się tutaj przeprowadziliśmy i nie mam żadnych przyjaciółek.- Powiedziała Ewa. Nie chciała tego robić ale niebieskie oczy Svena wzbudzały zaufanie.
- Też nie mam zbyt wielu przyjaciół.- Powiedział Sven.
Nastała cisza oboje siedzieli i gapili się w ścianę.
- Masz dziwny akcent. Sven to imię czy pseudonim?
- Nie jestem polakiem. Jestem Szwedem ,a Sven to moje prawdziwe imię.- Powiedział Sven.
- Aha.- Westchnęła Ewa.- Chodź pokażę  Ci cały dom.- Powiedziała Ewa.
-Poczekaj.- Powiedział Sven wyciągając ukryty pistolet z zza pasa.
Ewa z podziwem spojrzała na broń.
-Colt 1911.- Powiedziała.
- Tak.- Powiedział Sven chowając pistolet pod poduszkę.- Możemy iść- Dodał.
Ewa oprowadziła go po całym parterze. Wszystko było bardzo ładne. Ewa pochwaliła się że wiele mebli ozdabiała własnoręcznie. Zeszli niżej do piwnicy gdzie znajdowała się siłownia.  Ewa poprosiła Svena o zademonstrowanie kilku ćwiczeń. Sama pobiegała chwilę na bieżni. Okazało się że w domu Lwowskich jest sauna. Wyszli na zewnątrz. Ewa pokazała Svenowi basen i ogród Potem poszli do pokoju Ewy. Pokój jak na oko Svena przypominał pokój typowy dla nastolatki. Na komodach i szafkach stały  różne drobiazgi. Ściany oklejone były różnymi obrazkami, rysunkami i plakatami. Na biurku stał komputer i mnóstwo leżących w nieładzie rysunków. Pokój miał duże okno z widokiem na podjazd i sąsiednie domy. W rogu pokoju stała sztaluga z niedokończonym obrazem.
- Ten motocykl jest twój?- Zapytała Ewa pokazując na motocykl stojący na podjeździe.
- Tak mój. A co?
- Kiedyś mnie nim przewieziesz.- Powiedziała
- Dobra.- Mruknął Sven  siadając na łóżku.
Ewa usiadła przy biurku i zaczęła rysować jakieś przedziwne zwierze.
- Wiesz gdzie pojechał mój stary?- Zapytała.
- Nie wiem. Dlaczego tak mówisz na swojego tatę?- Zapytał Sven.
- Bo to przez niego jakieś dwa typy za mną łażą i chcą mi zrobić krzywdę.- Powiedziała.
-  Rozumiem- Powiedział Sven.
- Ty miałeś pewnie fajnego tatę.- Powiedziała  Ewa.
- Nie, nie miałem.- Powiedział Sven.- Przepraszam muszę iść gdzieś zadzwonić.- Dodał w ramach wymówki.
- Dobrze jak coś to ja się stąd nie ruszam.- Powiedziała smutno Ewa.
Sven poszedł do swojego pokoju położył się na łóżku i leżał na łóżku myśląc co by było gdyby nie pozbył się swojego ojca.

C.D.N

Proszę o ocenę mojej pracy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz