niedziela, 21 lutego 2016

Ucieczka #2

Sven szedł wąską szutrową drogą kierując się na północ. Gęsty mrok rozbijała tylko mała latarka którą oświetlał sobie drogę. Mimo iż był ciepło ubrany wiatr sprawiał że chłód przeszywa go do samych kości. Szedł i szedł. Droga miała mieć 20 km wydawało mu się jednak że idzie w nieskończoność. W końcu zobaczył światło. Widok światła napełnił go nadzieją i siłą do szybszego marszu. Podchodził bliżej i bliżej jednak nie zobaczył większej ilości światełek. Zaniepokoiło go to ale poszedł dalej. Gdy podszedł do źródła światła na około 100m. Sven myślał że "Czernih to jakaś wioska okazało się jednak że 20 km od stacji stoi samotna drewniana chata z małą szopą na drewno i drewnianym wychodkiem. Sven podszedł do domu jeszcze bliżej. Nagle wyskoczył na niego wielki husky wyglądający jak oswojony wilk.
Z chaty wybiegł starszy mężczyzna ubrany w gruby kożuch, futrzaną czapkę i futrzane buty. Mężczyzna miał dość długą brodę. W rękach trzymał wycelowany prosto w twarz Svena stary radziecki karabin Mosin.
- Kim jesteś!- Krzyknął Starszy.
Svena zamurowało nie mógł nic powiedzieć.
- Co?! Na przeszpiegi przyjechałeś co?!- Wrzeszczał Mężczyzna nie spuszczając celownika z głowy Svena.
- Jakie przeszpiegi?! Kogo miałbym szpiegować?!- Odkrzyknął Sven. Pierwszy raz był aż tak zdenerwowany nie wiedział dlaczego.
- Skuggę.- Odparł nieco spokojniej starzec.
- Skuggi już nie ma. Polują na nas jak na małe bezbronne zwierzęta.- Powiedział Sven mimowolnie.
- Znaczy że ty swój?- Zapytał starzec.
- Zależy w jakim sensie.
- Byłeś w Skudze? Bo ja byłem komendantem okręgu Wschodniej Rosji.- Powiedział Starszy opuszczając broń.
- Tak byłem. Jestem Sven Jansson.- Powiedział Sven sięgając w razie czego za pasek.
- Najlepszy płatny morderca w Europie Wschodniej. No no. Rozumiem że chcesz zniknąć i uciec daleko na wschód?- Powiedział z podziwem stary.
- Nie. Zamierzam przeczekać a potem wrócić.
- No dobra to zostaniesz u mnie.- Stary wygnał psa i podszedł do Svena.- Nazywam się Maksym Czernih.- Podali sobie ręce. Weszli do środka chaty. Chata była, tak naprawdę chatką myśliwską wszystkie ściany były drewniane i pouszczelniane mchem. Chata składała się z dużej izby w której żył Maksym i drugiej która spełniała funkcję spiżarni. Chata ogrzewana była piecem który mógł spełniać rolę kuchni i  posłania. Maksym wybrał jednak metalowe szpitalne łóżko z bardzo twardym materacem, które stało pod oknem wychodzącym na wschód. Na środku izby stał solidny drewniany stół nad którym wisiała duża lampa naftowa, która dobrze rozświetlała pomieszczenie.
- Walizkę wrzuć do spiżarni.- Powiedział Maksym
Sven wszedł do ciemnej izby. Przyświecił latarką. Spiżarnia była bardzo mała miała może 2 na 3 metry. Wzdłuż ścian stały półki wypełnione konserwami i przetworami w słoikach. Sven wyraźnie czuł zapach starych ziemniaków i przegniłych jabłek. Walizkę postawił na jednej z półek. Wrócił do Maksyma który podkładał do pieca.
- Pewnie jesteś głodny.- Stwierdził Maksym.
- No  zjadłbym.
Maksym zdjął z pieca duży garnek z gulaszem.
- Proszę. Smacznego. To jeleń sam go dzisiaj ubiłem.- Powiedział Maksym stawiając garnek na stole.
- Dziękuję.- Powiedział Sven zabierając się za jedzenie.
- Jak to wygląda na zachodzie? Co?- Zapytał Maksym siadając naprzeciwko.
- Ale co?
- No życie nasze życie.
- Na samym zachodzie polują na wszystkich bo tam to się zaczęło. A w Polsce zdążyli zniszczyć większość dokumentów. Niestety moich nie. Szukają nas. Kto mógł uciekł już dawno do Argentyny, Brazylii, Meksyku albo na bliski Wschód albo do Wietnamu albo na Syberię. Ja nie mogłem musiałem coś załatwić. Poza tym ja nie uciekłem na zawsze ja tam wrócę jak będą myśleć że nie żyję.- Powiedział Sven
Maksym zamyślił się i głęboko westchną.
- A u nas szukają tylko dowódców.- Powiedział Maksym i znowu sie zamyślił.- Chwila czy przypadkiem nie jesteś najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Europie?!- zapytał Nagle Maksym.
- Jestem. No ale nie mają mojego DNA.
-No i co z tego?
- No to z tego że mam w Polsce bliskich tylko muszę sie z nimi skontaktować. No i zabiłem typa mojej postury tak że wyglądało to na samobójstwo. No a zanim policja dotrze do mojego mieszkania to trup się rozłoży. A na jego szyi były moje nieśmiertelniki.- Wytłumaczył Sven.
- Ot! Cwaniak że ja na to nie wpadłem.- Powiedział Maksym gładząc brodę.
- Jak będę wracał do Polski to możesz jechać ze mną.- Powiedział Sven- A jak utwierdzić władzę że nie żyjesz to się wymyśli.
- Może.
Sven i Maksym rozmawiali bardzo długo ale przerzucili się na angielski bo Sven nie znał wszystkich zwrotów w rosyjskim. Maksym wyciągną butelkę bimbru. Rozmawiali długo i o wszystkim. Maksym opowiadał o swojej przeszłości. O swojej rodzinie o zmarłej żonie i o synu który zginął na wojnie w Afganistanie i o Rosyjskiej Skudze. Sven opowiedział o swojej przeszłości. O Majorze i o Ewie. Okazało się że Major i Maksym się znali od bardzo dawna. Gdy skończyli Maksym pokazał Svenowi jak należy spać na piecu. Rozłożyli na płaskim "dachu" pieca koc na którym Sven wyciągnął się jak tylko mógł. Było mu bardzo ciepło i wygodnie. Następny dzień był bardzo piękny i słoneczny. Okazało się że Maksym ma 2 konie na których jeździł na polowanie. Maksym ukrywał się w chacie od kilku miesięcy bo policja zaczęła go szukać o wiele wcześniej.. Obaj byli żołnierze Skuggi pojechali konno do pobliskiej tajgi by wyciąć kilka drzew na opał. Tajga bardzo podobała się Svenowi a zarazem przerażała go. Gdy wpatrywał się głębiej w las widział jedynie pnie drzew niekończące się morze drzew. Kilka godzin piłowali pnie drzew przy pomocy pił ręcznych. Potem przyciągnęli drewno do chaty. Zjedli obiad ugotowany z kilku konserw.
- Może chcesz napisać list do swoich?- Zapytał Maksym
- Tak bardzo chętnie- Powiedział Sven.
Maksym dał Svenowi kartkę i wieczne pióro. Maksym zajął się cerowaniem rękawiczek a Sven przez kilka godzin dokładnie dobierał słowa i przelewał je na papier.
 " Żyję i mam się dobrze. Spotkałem byłego dowódcę rosyjskiej Skuggi i ukrywam się razem z nim. Chciałbym bardzo przeprosić Ewę  za to że nic jej nie powiedziałem. Mariusz proszę Cię przeglądaj serwisy informacyjne w telewizji, prasę telewizję, internet. Jeśli powiedzieli że nie żyję jak najszybciej daj mi znać. Zostawiłem w moim mieszkaniu trupa mojej postury, upozorowałem samobójstwo i zawiesiłem mu na szyję moje nieśmiertelniki. Nie mają mojego DNA a zanim go znajdą to zdąży się rozłożyć. Zapomniałem Ci o tym powiedzieć przy naszym ostatnim spotkaniu. Jeszcze raz przepraszam Ewę i bardzo za wami tęsknię. Pozdrawiam.
Sven"
 Opisał podanym przez Maksyma adresem i wsadził do koperty którą zaadresował. Maksym jeszcze tego samego dnia zawiózł list na stację gdzie mieściła się poczta.
C.D.N
Proszę o ocenę mojej pracy :) Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz