sobota, 19 grudnia 2015

Postapokaliptycznie część 4

  Dawid szedł wąskim bocznym korytarzem, oświetlonym żarówkami i lampami imitującymi światło słoneczne. Stalker wiedział że słońce świeci o wiele jaśniej, ale przynajmniej  mieszkańcy schronów nie wyglądali jak blade żywe trupy.
Czuł ogromne zmęczenie ale wiedział że musi posortować wszystkie rzeczy i odnieść większość z nich na sprzedaż do kwatermistrza.
Gdy w końcu dotarł do swojego "mieszkania" Odetchną z ulgą.
   Rozejrzał się. Wszystko było na swoim miejscu.
   W małym pokoiku o wymiarach 5m na 7m nie było zbyt dużo mebli i sprzętów. Stało tam duże metalowe łóżko z pościelą w niebieskie słoniki, metalowa szafa, mała kuchenna szafka na której stała kuchenka elektryczna, a w jej wnętrzu przechowywane były garnki i patelnie, Przy ścianie obok wejścia stało biurko na którym w nieładzie leżały ołówki, kredki, kawałki węgla, temperówki i gumki do ścierania. Obok przyborów do rysowania stała lampka, radio i zdjęcie na którym był Dawid i jego zmarła żona i syn. Oboje zginęli podczas epidemii nowego szczepu grypy.W mieszkanku zmieściła się mała lodówka, mały stolik i dwa krzesła.
   Dawid jeszcze raz odetchną. rzucił plecak na stół. Kuszę i sprzęt schował do szafy. Usiadł przy biurku. Wziął w dłoń zdjęcie oprawione w pozłacaną ramkę.
- Dzięki za pomoc.- Powiedział Dawid. Pocałował zdjęcie i ostrożnie odstawił je na miejsce.
Podszedł do stołu i zaczął wyciągać z niego rzeczy. Najpierw wyciągną duży kawałek pięknego czarnego futra który zdarł ze znalezionego martwego mutanta. Potem powyciągał złom, kilka kłębków drutu, dwie gry planszowe i karton ze sprzętem chirurgicznym.
   Swój sprzęt  i opakowanie naczyń laboratoryjnych wsadził do szafy. Rzeczy na sprzedaż zapakował do plecaka. Z szafy wyciągną  swój kombinezon starannie go złożył i włożył do plecaka. Zgasił światło i wyszedł z plecakiem na plecach. Szybkim krokiem poszedł do pokoju kwatermistrza, którego nazywano "Chudy". Jego przydomek nie był przypadkowy był strasznie chudy można mu było policzyć wszystkie kości z 10 m.
- Cześć Chudy.- Zawołał wesoło Dawid.
- A już myślałem że coś Cię zeżarło.- Powiedział z uśmiechem Chudy.
- Ach te twoje poczucie humoru.
- Dobra. Dobra. Co tam masz dla mnie?
Dawid wyciągną z plecaka kombinezon i podał mu plecak. Kwatermistrz pogrzebał w plecaku przeglądając rzeczy.
- Ty zatłukłeś tego Biesa?- Zapytał Chudy pokazując na futro.
- Nie znalazłem obgryzione ścierwo dlatego tylko połowa.- Odparł Dawid.
- Dobra za to wszystko dostaniesz 300 i 100 prezentu urodzinowego. Razem 400.- Powiedział Chudy rozpakowując plecak.
Po kilkudziesięciu sekundach Kwatermistrz podał Dawidowi woreczek z 400 monetami.
- Najlepszego.
- Dzięki.
Dawid spakował kombinezon do plecaka i poszedł dalej korytarzem do speca od naprawiania sprzętu.
400 monet pobrzękiwało mu w kieszeni. Monety w schronach robiono z miedzi i aluminium. Za 400 monet 4 osobowa rodzina mogła przeżyć 3 tygodnie. Dawid nie narzekał więc na wysokość zarobków.
   W końcu doszedł do mieszkania serwisanta. Zapukał.
- Właź!- Usłyszał zza drzwi.
Otworzył i wszedł do środka. W pokoju będącym nieźle wyposażonym warsztatem siedział na drewnianym krześle, dobrze zbudowany czarnowłosy mężczyzna, ubrany robocze ubrania. Z zamyśleniem w oczach palił papierosa.
- Siemanko Azot.- Zawołał Dawid przy wejściu.
- Dawid! Brachu! Dobrze że wróciłeś!- Zawołał wesoło i energicznie Azot wyrwany z zadumy.
- Też się cieszę. Ale przyjemności na bok mam taką małą robotę dla Ciebie.- Powiedział Dawid wyciągając z plecaka kombinezon.
- Dobra dawaj go.- Powiedział Azot. Wziął kombinezon i odłożył go na jeden ze stołów. Z małej metalowej szafki wyciągną butelkę wódki i dwa kieliszki. Nalał do obu i podał jeden Dawidowi.
- Najpierw wypijemy twoje zdrowie. Wszystkiego najlepszego!- Zawołał żywo Azot.
- Dzięki.
Po opróżnieniu kieliszków Dawid wyciągną woreczek z pieniędzmi i odliczył 150 monet.
- Tak jak zwykle.- Powiedział podając pieniądze Azotowi.
- No jasne brachu. Co co może jeszcze jeden?
- Nie dzięki. Muszę iść się przespać bo zaraz padnę na ryj.- Odparł Dawid.
- No to co tu jeszcze robisz? Zapieprzaj na chatę spać.- Odparł Azot z troską w głosie.
- Jasne narazicho.- Odparł Dawid wychodząc za drzwi.
Dawid lubił nadpobudliwego inżyniera. Często z nim rozmawiał. Dawid pamiętał z jakim poświęceniem Azot rozplanował rozbudowę schronu, jak łatał pancerze Stalkerów i żołnierzy. Może dlatego Dawid za darmo znosił mu sprzęt ze wszystkich warsztatów samochodowych z okolicy.
Stalker przypomniał że musi pójść do sklepu i kupić sobie coś na kolację. Każdy schron miał swój market. Naprawdę był to market. W pomieszczeniach po magazynach zrobiono sklep samoobsługowy. Pierwszy taki sklep powstał w Schronie pod Starówką, jednak wszystkie inne schrony podchwyciły pomysł i założyły własne sklepy. Dawid kupił nieco mięsa, smalcu i bardzo dużo warzyw. Wydał na to 50 monet.
   Wrócił do domu. Podłączył lodówkę do gniazdka elektrycznego i powkładał do niej jedzenie. Wszystkie schrony miały prądu pod dostatkiem dlatego wszystkie urządzenia były na prąd.
Położył się na łóżku i niemal natychmiast zasnął.

C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz