piątek, 25 grudnia 2015

Postapokaliptycznie część 5

Chemik zapukał w metalowe drzwi z numerem 1990 i tabliczką z napisem Dawid Wilk.
- Otwarte!- Usłyszał zza drzwi.
Nacisnął klamkę i wszedł do środka. W małym mieszkanku przyjemnie pachniało smażonym mięsem i warzywami.
- O! Cześć Mendelejew.- Zawołał  Dawid.
- Cześć.- Mrukną chemik i usiadł na krześle przy stole.
Dawid szybko przerzucił mięso i warzywa do miseczki. Postawił jedzenie na stole i poszedł odłączyć kuchenkę z prądu. Usiadł razem z chemikiem przy stole. Spojrzał na przyjaciela. Jego bardzo chuda twarz wydawała mu się jeszcze chudsza a krótko ścięte siwe włosy jeszcze bardziej białe. Chemik siedział i smutno wbił wzrok w stół.
- Ej. Co się stało?- Zapytał Dawid przełykając jedzenie.
Chemik nic nie powiedział. Wyciągną z wewnętrznej kieszeni kurtki butelkę wódki. Dawid wiedział że jego przyjaciel nie pije bez powodu. Przyniósł z szafki dwie szklanki. Chemik nalał  po brzegi. Obaj opróżnili szklanki w zawrotnym tempie.
- Dobra gadaj co się stało.- Powiedział głośno Dawid.
- Mój syn Bronek. On sobie ubzdurał że będzie Stalkerem. Boje się o niego.- Powiedział załamany Mendelejew.
- No no ambitny chłopak. Nie masz co się martwić. Nowych Stalkerów wypuszcza się pod opieką starszych i tylko po drewno ewentualnie złom albo do naprawy bastionów.- Powiedział Dawid.
- No wiem ale i tak się o niego boję.
- Eh a ma już sprzęt?- Zapytał Dawid mając cichą nadzieję że syn jego przyjaciela nie zdążył się wyposażyć i uda im się odwieść go od tego szalonego planu.
- No właśnie ma. Kombinezon, plecak, maskę i całą resztę.- Odparł Mendelejew.
- A broń?
- Też ma. Ten automat z naszych rusznikarni.- Odparł Chemik.
Schrony miały swoje rusznikarnie we wszystkich schronach produkowano małokalibrową amunicję. Produkowano pistolety maszynowe Sten. Steny były używane podczas 2 wojny światowej przez Aliantów i ruchy oporów. Sten był łatwy w produkcji i łatwy w obsłudze ale co najważniejsze był lekki i skuteczny. Sten przypominał kawał rury z magazynkiem doczepianym z boku, zamkiem, spustem i kolbą. Stalkerzy używali karabinku głównie w wersji wytłumionej ze względów bezpieczeństwa.
- Co do Stenów są bardzo dobre chociaż ja preferuję kuszę.- Powiedział rzeczowo Dawid- No ale z tego co wiem to Franek wychodzi z młodymi. A to bardzo dobry Stalker na początku wychodziliśmy tylko my.- Powiedział Stalker próbując uspokoić przyjaciela.
 Zapadła cisza. Po kilku minutach milczenia Mendelejew powiedział niemal szeptem.
- A może Ty byś go zabrał ze sobą?
Dawid przez chwilę pomyślał że to jakiś żart albo że jego przyjaciel zwariował. Niemal każdy kto słyszał o Dawidzie wiedział że wypuszcza się on znacznie dalej niż inni Stalkerzy. Każdy wiedział że Dawid nie mając nic do stracenia zapuszcza się głęboko w tereny łowieckie mutantów. Każdy wiedział że tylko on da sobie tam radę. Dawid założył nawet swój własny bastion daleko od schronu w samym środku obszaru łowieckiego Biesów.
- Co? Mam go zabrać ze sobą?
- Tak z Tobą będzie bezpieczny.- Odparł Chemik.
Znaczy że nie zwariował i mówi poważnie. Pomyślał Dawid.
- Dobra zabiorę go ze sobą jutro. Idę do teatru po kostiumy dla dzieciaków i wybić Biesy które się tam zalęgły. Ale od razu mówię to nie będzie bezpieczne.- Oznajmił Dawid.
- Dobrze niech idzie. Powiedział zrezygnowany Mendelejew.- Dzięki. Będę się zbierał.- Powiedział chemik wstając od stołu.
- Jeszcze nic nie zrobiłem.- Powiedział Dawid podchodząc do szafy.
Wyciągnął z niej pudełko ze szkłem laboratoryjnym.
- Trzymaj.- Powiedział Dawid podając pudełko przyjacielowi
- Dzięki. Do jutra.
- Do jutra.
Chemik wyszedł. Dawid został sam. Usiadł i w ciszy zjadł resztę kolacji. Posprzątał, butelkę z resztką wódki schował do szafki kuchennej a brudną miskę i patelnię poszedł umyć do łazienki która znajdowała się na korytarzu. Włączył radio położył się na łóżku i wyciągnął z pod niego mały notes i ołówek. W tym notesie zapisywał wszystkie wydarzenia z powierzchni.

Następnego dnia.
 
 Dawid wstał rano i jak zwykle poćwiczył trochę. Zdawał sobie sprawę że od jego kondycji zależy jego życie. Zjadł śniadanie i zaczął szykować się do wyjścia na powierzchnię. Wyciągnął z szafy plecak i zapakował do niego uzupełnioną kamizelkę taktyczną , apteczkę,  wodę w specjalnym bidonie pas z nożem i pistoletem oraz maskę przeciw gazową. Sprawdził sprawność kuszy. Wszystko w porządku. Pomyślał. Zarzucił plecak na jedno a kuszę na drugie ramię, zgasił światło i wyszedł zamykając za sobą drzwi na klucz. Szybkim krokiem poszedł do Azota odebrać swój kombinezon. Azot z radością stwierdził że właśnie skończył naprawę i z czystym sumieniem może oddać sprzęt przyjacielowi. Dawid podziękował mu, wziął kombinezon pod pachę i poszedł szybkim krokiem do punktu odkażania. Przechodził po drodze obok przedszkola wszystkie dzieci patrzyły na niego jak na bohatera. Dawid strasznie tego nie lubił. Wszyscy mieszkańcy mieli go za herosa. A on uważał że po prostu wykonuje swoją pracę. Gdy dotarł na miejsce zastał Mendelejewa na rozmowie ze swoim synem Bronkiem. Bronek strasznie przypominał swojego ojca. Różnili się jedynie tym że Bronek nie miał zmarszczek i miał czarne włosy.
- Cześć!- Zawołał Dawid.
- O cześć cześć.- Powiedział nerwowo chemik.
Dawid podszedł do Bronka i podał mu rękę.
- Dawid Wilk.
Bronek oniemiał. Dawid był niemal żywą legendą wśród  młodzieży w schronie.
- Bronisław Dąbek.- Wyjąkał.
- Dobra młody słuchaj kilka podstawowych zasad.- Powiedział Dawid.
Chłopakowi nie trzeba było powtarzać dwa razy z uwagą zaczą słuchać legendarnego Stalkera.
- Zasada pierwsza: Bądź jak najciszej.
  Zasada druga:  Trzymaj się z daleka od stad mutantów.
  Zasada trzecia: Zawsze bądź czujny.
  Zasada czwarta: Strzelaj tylko w ostateczności lub wtedy gdy musisz.
  Zasada piąta: Gdy polujesz strzelaj tylko wtedy gdy jesteś pewien że trafisz.
  Zasada szósta: Szanuj i pomagaj innym Stalkerom.
  Zasada siódma: Nie chodź po zmroku.
  Zasada ósma: Słuchaj się starszych.- Wyrecytował Dawid z pamięci , w końcu to on razem z kilkoma innymi stalkerami z innych schronów układał te zasady.
- Zrozumiałeś?- Warknął Mendelejew.
- Tak zrozumiałem.- Odparł Bronek.
- No i dobrze.- Powiedział Dawid.- Masz broń?- Zapytał.
- Tak mam.- Powiedział Bronek pokazując na leżącego obok plecaka wytłumionego Stena i pistolet z tłumikiem.
- Dobrze. Strzelać umiesz jak każdy?- Zapytał Dawid.
- Tak. Przecież każdy mieszkaniec ma obowiązek ćwiczeń na strzelnicy.- Odparł Bronek.
- Dobra wskakuj w kombinezon młody.- Rozkazał Dawid.
Dawid zajął się sobą. Nałożył kombinezon, ochraniacze nóg," Zbroję" ze skóry i metalowych płytek i rękawice. Z plecaka wyciągną kamizelkę taktyczną i założył ją. Zapiął pas. Maskę zapiął na ramieniu. Sprawdził sprawność mierników i latarki. Przełożył wodę do specjalnej kieszeni kamizelki. Do lufy pistoletu dokręcił tłumik. Napiął kuszę i naładował bełt. Resztę pocisków przymocował na specjalnym uchwycie do kuszy.
Spojrzał na Bronka który właśnie kończył ładować karabinek.
- Gotowy?- Zapytał się chłopaka.
-Tak jest!
-Uważaj na siebie synu.- Powiedział Chemik i objął syna.
Stalkerzy weszli do śluzy. Włożyli na twarz maski. Gdy otworzyły się drzwi prowadzące do przedsionka obaj wyszli szybkim krokiem. Ominęli umocnienia straży i stanęli przed wrotami prowadzącymi na zewnątrz. Grube metalowe wrota składały się z gigantycznej bramy i małej bramki. Dawid otworzył małą bramę. Tylko ta działała/ Kiedy pociągnął żeby przeciągnąć ciężkie przesówne drzwi za ich plecami słychać było szczęk przygotowywanych do strzału karabinów maszynowych.
Odczekali chwilę. nic nie wylazło z tunelu. Dawidowi nagle o czymś się przypomniało. Zapomniał powiedzieć Bronkowi o okularach przeciwsłonecznych.
- Młody wstrzymaj oddech i załóż jakieś okulary przeciwsłoneczne.- Powiedział Dawid.
Bronek zdawał sobie sprawę z tego że jego oczy nie są przyzwyczajone do światła słonecznego.
Wstrzymał oddech zdjął  maskę i szybkim ruchem naciągną na nos przyciemniane gogle narciarskie. Nałożył maskę. Przygotowali broń i wyszli za drzwi. Dawid starannie zasunął drzwi za sobą. Ruszyli schodami w górę ku coraz to mocniejszemu światłu.

C.D.N
P.S.

 
Oto wytłumiony brytyjski pistolet maszynowy Sten.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz