wtorek, 15 grudnia 2015

Postapokalitycznie część 3

Ciężkie wrota schronu, wykonane z różnego rodzaju metali otworzyły się ze zgrzytem. Do przedsionka schronu wpadł snop światła. Światło dzienne oświetliło dwa umocnione stanowiska CKM-ów i kilku Żołnierzy ubranych w kombinezony ochronne i maski przeciwgazowe. Wszyscy byli gotowi do strzału.
- Spokojnie panowie swój!- W drzwiach stał z uniesionymi rękami Stalker z wielkim plecakiem wypchanym po brzegi, na plecach i myśliwską kuszą na ramieniu.
- Dawid!- Krzykną radośnie dowódca warty porucznik Władysław Popiel.
Stalker wszedł do przedsionka. Wejście zatrzasnęło się za nim z głośnym hukiem. Dowódca podszedł do przybysza i przywitał się z nim.
-Już myślałem że nie wrócisz.
- Chciałbyś.- Odparł wesoło Stalker przechodząc pomiędzy umocnieniami z worków wypełnionych piaskiem.
 Dawid wszedł do pomieszczenia odkażania. Przycisną przycisk. Nagle ze ścian wysunęły się dysze które najpierw zdmuchnęły radioaktywny pył ze specjalnego kombinezonu który składał się z kilku części. Zewnętrznej w postaci specjalnej kurtki przypominającej w budowie zbroję wzmacnianą metalowymi płytkami. Wewnętrzną część stanowił zwykły kombinezon ochronny na który zakładał resztę sprzętu. Nogi były chronione przez specjalne ochraniacze i wzmacniane buty. Na twarzy miał maskę przeciwgazową ale stalkerzy nosili ją tylko i wyłącznie wtedy kiedy musieli czyli w rejonach mocno skażonych i podczas mocnego wiatru który niósł ze sobą radioaktywne chmury pyłu. Dawid głowę chronił głowę kapturem kombinezonu na który nakładał lekki hełm wojskowy.
Dysze przestały dmuchać i zaczęły spryskiwać go specjalnym preparatem odkażającym.
Rozległ się brzęczący sygnał dźwiękowy ,zapaliła się zielona żarówka sygnałowa. Dawid wszedł do pokoju dalej. Odłożył kuszę i plecak na ziemię, Zdjął kamizelkę taktyczną, zewnętrzny kombinezon, maskę hełm i rękawice, kombinezon wewnętrzny i przeszedł do pokoju obok gdzie mieściła się łazienka.
Spojrzał w lustro tak jak dawniej miał okropne wory pod oczami. Jednak teraz go to nie dziwiło w końcu ostatnie 72 godziny spędził na powierzchni gdzie samotny człowiek nie może spać spokojnie.
Wziął prysznic i wyszedł alby pozbierać swoje rzeczy które jeszcze raz zostały poddanie odkażaniu.
- Witamy wśród żywych.- Zawołał wesoło głos z głośnika.
Dawid wiedział już że dyżur w punkcie odkażania ma tego dnia jego serdeczny przyjaciel starszy chemik którego wszyscy Stalkerzy nazywali Mendelejewem.
Dawid przywitał się z  Mendelejewem , który był szczupłym starszym mężczyzną kilka miesięcy starszym od Dawida.
- Poczekaj chwilkę.- Powiedział chemik.
Dawid pokiwał głową i zaczął składać swoje rzeczy. Chemik zniknął w swoim pokoiku służbowym. Wrócił po około dwóch minutach z małą paczuszką w ręku.
- Wszystkiego najlepszego stary dziadu. Powiedział Chemik podając mu pudełko.
- Niema to jak zapomnieć os swoich 47 urodzinach.- Powiedział Dawid drapiąc się po szpakowatych włosach.- Dzięki.
Dawid otworzył pudełeczko opakowane w ozdobny papier. W środku był zaawansowany miernik skażenia powietrza.
- Na pewno Ci się przyda
- Tak dziękuję- Zawołał radośnie Dawid- A ja mam te twoje szkło laboratoryjne, ale gdzieś na dnie plecaka więc wpadnij pod wieczór.
-Jasna sprawa!
Pożegnali się i rozeszli się, załatwiać swoje sprawy.

C.D.N
Przepraszam za przerwę obiecuję poprawę :) Życzę miłej lektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz